Batory bronił Płocka

 

 Mariusz Panek

 

       Mało znanym epizodem z wojennej historii Płocka jest udział marynarzy w obronie miasta w sierpniu 1920 r. Wtedy to statki i motorówki Flotylli Wiślanej skutecznie wspierały obrońców miasta.
        Pierwsze działania zmierzające do utworzenia Flotylli Wiślanej rozpoczęto w grudniu 1918 r. Jednak formowanie flotylli rzecznej opóźniło się o kilka miesięcy ze względu na przygotowania do organizacji floty morskiej. Dlatego jej oficjalne organizowanie rozpoczęto 1 marca 1919 r. Przy komendzie Portu Wojennego w Modlinie utworzono wówczas kompanię portową i tzw. oddział flotylli, którego pierwszym dowódcą został por. mar. Stefan Schmidt. Na początku 1920 r. w związku z przejęciem przez Polskę części Pomorza i powiększeniem się akwenu operacyjnego pojawiła się konieczność rozbudowy i unowocześnienia flotylli wiślanej. Jednak wobec nasilających się działań na froncie polsko-bolszewickim ważniejszą sprawą stała się rozbudowa Flotylli Pińskiej.
        Latem 1920 r. w wyniku niepowodzeń wojsk polskich na wschodzie i ich odwrotu naczelne dowództwo WP liczyło się z możliwością stawienia oporu na linii Wisły i Bugu. W ramach przygotowań do decydujących działań szef departamentu do spraw morskich kontradm. Kazimierz Porębski został wyznaczony dowódcą tzw. Obrony Rzecznej. W obliczu bezpośredniego zagrożenia bytu państwa przerwane zostały wszystkie przygotowania zmierzające do formowania floty morskiej. Rozwiązano jednostki i oddziały szkolne Polskiej Marynarki Wojennej, organizując w ich miejsce przeznaczony do walki na lądzie Pułk Morski.


Statki i motorówki
        Tempa nabrały działania na rzecz rozbudowy Flotylli Wiślanej. Rozpoczęto rekwizycje cywilnych statków i motorówek, które pospiesznie uzbrajano i przystosowywano do działań bojowych. W połowie sierpnia Flotylla Wiślana składała się z czterech dywizjonów, dysponujących jedenastoma statkami - drugi i trzeci dywizjon statków uzbrojonych, i szesnastoma motorówkami zgrupowanymi w czwartym dywizjonie. Pierwszy dywizjon był w fazie organizacji i nie uwzględniono go w przygotowanych planach obrony.
Jednostki flotylli dysponowały łącznie dwoma działami 80 mm, sześcioma 75 mm, trzema 37 mm, 51 ciężkimi karabinami maszynowymi. W trzech dywizjonach służyło łącznie 243 oficerów, podoficerów i marynarzy.
        Rozkazem naczelnego dowództwa WP z 14 sierpnia 1920 r. Flotylla Wiślana została podporządkowana dowodzącemu Grupą Dolnej Wisły gen. Mikołajowi Osikowskiemu. Wobec braku sił wystarczających do obrony całego powierzonego Grupie odcinka Wisły (Toruń - Wyszogród) gen. Osikowski podjął decyzję obrony przedmości i mostów we Włocławku, Płocku i Wyszogrodzie. Zadaniem przydzielonych Grupie jednostek flotylli była kontrola i ochrona przepraw, wsparcie operujących w pasie nadbrzeżnym wojsk oraz konwojowanie płynących z Gdańska transportów z uzbrojeniem.
        Jednak już 12 sierpnia w rejon Płocka skierowano sześć uzbrojonych motorówek. Dwa dni później dołączył do nich statek opancerzony "Wawel" (uzbrojony w dwa działa 80 mm i cztery ckm) z dowódcą trzeciego dywizjonu por. mar. Stanisławem Nahorskim. Następnej nocy do Płocka wyruszył "Minister" (2 x 75 mm, 4 ckm).
Zatopiony "Moniuszko"
       W obszarze wyznaczonym do obrony Grupie Dolnej Wisły nacierały 4 i 15 armia bolszewicka. Z chwilą osiągnięcia przez oddziały 4 armii linii Wisły w rejonie Włocławka i Nieszawy jednostki rzeczne włączyły się do walki.
        Pod Bobrownikami w starciu z oddziałami bolszewickimi zdążający w górę rzeki statek uzbrojony "Moniuszko" został zatopiony, a holownik "Lubecki" oraz kilka barek dostało się w ręce nieprzyjaciela. Powiadomiony o tych wydarzeniach dowódca znajdującego się w pobliżu statku uzbrojonego "Neptun", por. mar. Stefan Jacynicz postanowił uniemożliwić bolszewikom wykorzystanie zdobytych jednostek. W tym celu zarekwirowanym samochodem przywieziono dwa wymontowane ze statku ciężkie karabiny maszynowe w rejon Bobrownik. Z przeciwległego brzegu marynarze ostrzelali i uszkodzili zatrzymany przez bolszewików tabor. Wkrótce potem pogłoski o przeprawie 10 DK pod Nieszawą sprawiły, że por. mar. Stefan Jacynicz zatopił swój statek i wraz z załogą skierował się brzegiem Wisły do Torunia.
14 sierpnia na wieść o rozgrywających się w dole Wisły wydarzeniach dowódca Obrony Rzecznej kontradm. Kazimierz Porębski skierował w dół rzeki wszystkie znajdujące się w jego dyspozycji jednostki z zadaniem patrolowania brzegów i osłony konwojów wiślanych.
Z Modlina do Płocka wypłynął statek opancerzony "Stefan Batory", który miał się tam spotkać z "Wawelem" i wspólnie z nim, pod osłoną motorówek, zabrać porzucone pod Bobrownikami jednostki.
        Przepływający przez Płock "Stefan Batory" został zatrzymany przez gen. M. Osikowskiego i wraz z innymi jednostkami skierowany do patrolowania odcinka Zakrzewo - Dobrzyń, uznanego za najbardziej zagrożony. 15 sierpnia por. Stanisław Nahorski podjął próbę dotarcia do porzuconych pod Bobrownikami statków. Jednak pod Włocławkiem płynący w dół rzeki "Wawel" został ostrzelany przez artylerię nieprzyjaciela i musiał się wycofać.
        17 sierpnia w związku z ofensywą 5 armii polskiej nad Wkrą Rosjanie zrezygnowali z forsowania Wisły pod Włocławkiem, a 3 Korpus Konny Gaja został skierowany w rejon Płocka z zadaniem zablokowania załogi przedmościa i zabezpieczenia tyłów oddziałów bolszewickich nacierających na Płońsk.
        W czasie gdy kawaleria bolszewicka maszerowała już na Płock, gen. M. Osikowski otrzymał rozkaz natarcia na zajmowane przez oddziały sowieckie Trzepowo i Rogozino. Broniąca obu miejscowości piechota sowiecka została wyparta. Jednak wkrótce miasto zaatakowały oddziały 3 Korpusu Konnego, które opanowały znaczną jego część i zagroziły przeprawie.
        Pod Płockiem znajdowały się w tym czasie trzy statki opancerzone i siedem motorówek uzbrojonych pod dowództwem por. mar. Stanisława Nahorskiego. Kolejne trzy statki i sześć motorówek towarzyszyły konwojom wiślanym. Oprócz tego w dyspozycji dowódcy Obrony Rzecznej znajdowały się trzy stojące w Zegrzu motorówki.


Podzielona flotylla
        Rankiem 17 sierpnia patrolujący rzekę statek "Stefan Batory" oraz motorówki "3" i "16" ostrzelały w okolicy Dobrzynia podjazd sowieckiej kawalerii. Tego samego dnia po południu trzy inne motorówki dokonały rozpoznania w kierunku Zakrzewa. Nie stwierdziwszy obecności nieprzyjaciela, powróciły do Płocka.
Następnego dnia siły flotylli zostały podzielone. Grupa ppor. mar. Henryka Sułkowskiego w składzie: "Wawel", "Stefan Batory" i 2 motorówki popłynęła na zwiad w kierunku Dobrzynia. Po wykryciu nieprzyjaciela w Dyblinie i Dobrzyniu statki ostrzelały obie miejscowości i zawróciły do Płocka.
Druga grupa w składzie: "Minister" i jedna motorówka, dowodzona przez por. mar. S. Nahorskiego ruszyła pod Wyszogród. Nie stwierdziwszy obecności Rosjan, obie jednostki powróciły do Płocka.
        Pozostałe cztery motorówki miały awarie silników i pozostały w płockim porcie.
Wkrótce po powrocie zespół por. Nahorskiego otrzymał rozkaz ostrzelania wąwozu w okolicy Winiar, gdzie zauważono oddziały kawalerii sowieckiej. Pierwsza do akcji weszła motorówka "15", otwierając ogień do nadciągającego nieprzyjaciela. Jednak ostrzelana przez bolszewicką baterię wycofała się do Płocka. Do walki włączył się wówczas "Minister". Dysponując dwoma 75 mm działami, zmusił bolszewicką artylerię do wstrzymania ognia i zmiany pozycji, a następnie rozproszył podciągający od południa do miasta oddział kawalerii. Ponownie ostrzelany przez artylerię nieprzyjacielską, prowadząc nadal ogień, cofnął się w kierunku mostu.
W tym czasie "15", działając w okolicy mostu, ogniem 37 mm armaty i dwóch ciężkich karabinów maszynowych zwalczała ostrzeliwujące go bolszewickie karabiny maszynowe oraz uniemożliwiła zajęcie przyczółka.


Zabrakło węgla
        Po południu powróciła do Płocka grupa por. Sułkowskiego. "Wawel" i motorówka "16", płynąc pod ostrzałem artylerii sowieckiej, dołączyły do "Ministra". Tymczasem dysponujący mniejszą prędkością "Batory" (dowódca ppor. mar. Stefan Kwiatkowski) z towarzyszącą mu motorówką "3" pozostał znacznie z tyłu. Powolny statek był łatwym celem. Toteż trafiony czterema pociskami osiadł na mieliźnie. Jedna z jego armat została uszkodzona. Mimo to załoga nadal prowadziła ogień z drugiego działa i ckm. Wkrótce statek został trafiony kolejnymi czterema pociskami. W tej sytuacji pod osłoną "3" załoga "Batorego" zeszła na lewy brzeg, skąd nadal prowadziła ostrzał nieprzyjaciela z czterech zabranych ze statku ciężkich karabinów maszynowych. Po zakończeniu ewakuacji "3" odpłynęła w rejon mostu.
        Tymczasem statki broniące mostu znalazły się pod silnym ostrzałem broni maszynowej. Aby uniemożliwić bolszewikom przeprawę, znajdujące się jeszcze na prawym brzegu cywilne statki i cztery uszkodzone motorówki zostały wzięte na hol i pod eskortą "Wawela" oraz motorówek "3" i "16" odholowane do Wyszogrodu.
Zapadający zmrok i duże przemieszanie walczących w mieście własnych i nieprzyjacielskich oddziałów uniemożliwiło jednostkom por. S. Nahorskiego skuteczne działanie. W związku z tym "Minister" wycofał się o kilkaset metrów w górę rzeki. Pozostająca najbliżej mostu "15" prowadziła ewakuację grupek żołnierzy polskich na Radziwie. Pozbawiony łączności z dowództwem obrony miasta por. S. Nahorski, chcąc zorientować się w sytuacji, wysłał po zmroku do miasta konny patrol złożony z marynarzy "15". Noc minęła stosunkowo spokojnie, sporadycznie ostrzeliwano zbliżające się do mostu grupy bolszewików. Nad ranem, nie czekając na powrót patrolu, "15" i "Minister", którym kończył się węgiel, odeszły do Wyszogrodu w celu uzupełnienia zapasów.
        Kilka godzin później oddziały garnizonu płockiego ruszyły do kontrataku i wyparły nieprzyjaciela z miasta. Po przybyciu do Wyszogrodu i załadowaniu węgla grupa por. Nahorskiego przeprowadziła działania patrolowe w dole rzeki (19-21 sierpnia).

 

Virtuti Militari dla marynarzy
        Działania pod Płockiem były jedynym w czasie wojny 1920 r. wystąpieniem tak dużych sił Flotylli Wiślanej. Były też niewątpliwym sukcesem zespołu por. mar. S. Nahorskiego. Podległe mu jednostki skutecznie opóźniały i powstrzymywały nacierające oddziały bolszewickie, zwalczały punkty ogniowe przeciwnika, broniły podejścia do mostu. Marynarzom należy zawdzięczać, iż w decydującym momencie walk, gdy w czasie panicznego odwrotu przez most ciągnęły tłumy cywilów i żołnierzy, bolszewikom nie udało się wykorzystać sytuacji i opanować przeprawy.
        W uznaniu zasług ppor. mar. Henryk Sułkowski (dowódca ORP "Wawel", ppor. mar. Stefan Kwiatkowski (dowódca ORP "Stefan Batory") i mar. Bronisław Michnowicz ("Batory"), kpr. mar. Franciszek Musiał ("15") za udział w obronie Płocka zostali odznaczeni krzyżami Virtuti Militari.
W 1926 r. Flotylla Wiślana została rozwiązana, a jej jednostki przekazane działającej na terenach wschodnich Flotylli Pińskiej. Decyzja jej likwidacji była spowodowana z jednej strony trudnościami gospodarczymi Polski i okrojeniem budżetu Ministerstwa Spraw Wojskowych, z drugiej zaś rozbudowę flotylli rzecznych Armii Czerwonej.

 

 Gazeta Wyborcza, Gazeta na Mazowszu, 1999, nr 265