Bohaterscy artylerzyści
3. BATERIA 4. DYWIZJONU ARTYLERII KONNEJ W OBRONIE PŁOCKA W 1920 R.
Przez dwa dni w sierpniu 1920 r. żołnierze 3. baterii 4. Dywizjonu Artylerii Konnej walczyli w obronie Płocka. W tym czasie rozbili kilka bolszewickich barykad, wystrzelali 700 pocisków. Za bohaterską postawę podczas obrony trzech artylerzystów baterii odznaczono Krzyżem Virtuti Militari, a płocczanie ufundowali proporzec dla oddziału.
W sierpniu 1920 r. sytuacja w wojnie polskobolszewickiej osiągnęła krytyczne stadium. Oddziały Armii Czerwonej spychały wojska polskie na linię środkowej Wisły, zagrażając Warszawie. Dowództwo bolszewickiego frontu zachodniego zmierzało do głębokiego obejścia pozycji polskich od północnego-zachodu przez sforsowanie linii Wisły na odcinku Włocławek - Modlin, a następnie uderzenia na tyły wojsk polskich od zachodu.
Opanowanie biegu środkowej Wisły przez Rosjan spowodowałoby odcięcie Polski od portu w Gdańsku i tym samym przerwanie dostaw broni i amunicji z Zachodu. Operacja miała być przeprowadzona siłami 4. i 15. armii, wchodzących w skład frontu zachodniego dowodzonego przez Michała Tuchaczewskiego.
Po pierwszych sukcesach natarcie 15. armii zostało wstrzymane na linii Wkry przez 5. armię polską dowodzoną przez gen. Władysława Sikorskiego. Tymczasem działające na północy oddziały 4. armii Aleksandra Szuwajewa przerwały obronę polską na odcinku Ciechanów - Mława i ruszyły w kierunku Włocławka.
Linia Wisły
Organizację obrony linii Wisły rozpoczęto jeszcze w ostatnich dniach lipca. Głównym zadaniem tzw. Grupy Dolnej Wisły było formowanie nowych jednostek i uzupełnień. Dopiero w momencie otrzymania wiadomości o przerwaniu przez 4. armię frontu garnizony nadwiślańskie zostały postawione w stan pogotowia. Organizacją obrony odcinka kierował gen. Mikołaj Osikowski, który stacjonował w Kutnie. Z powodu braku sił wystarczających do kordonowej obrony linii Wisły podjęto decyzję o zorganizowaniu głównych punktów oporu na przedmościach we Włocławku, Płocku i w Wyszogrodzie. Garnizony tych miast miały bronić podejść do mostów, a w razie odwrotu - zniszczyć przeprawy.
W połowie sierpnia oddziały 4. armii bolszewickiej osiągnęły linię Wisły w rejonie Nieszawa - Włocławek. Mimo przewagi liczebnej nie zdołały z marszu opanować podejścia do mostu we Włocławku. Jednak 16 sierpnia dowodzone przez płk. Gromczyńskiego oddziały polskie po krwawych walkach zostały wyparte z miasta na lewy brzeg rzeki. Obrońcy spalili most i mimo dużych strat zdołali zorganizować obronę południowego, lewego brzegu Wisły.
Tymczasem oddziały 5. armii polskiej przeszły do kontrnatarcia w rejonie Płońska i dalej w kierunku na Ciechanów, zagrażając skrzydłom 4. i 15. armii. 16 sierpnia znad Wieprza ruszyła polska kontrofensywa.
Związać siły
W związku z niepomyślnym rozwojem sytuacji jednostki 4. armii rozpoczęły odwrót w kierunku Płońska. 54. brygada 18. Dywizji Strzelców otrzymała zadanie osłony odwrotu od strony Płocka, którego załoga liczyła w tym czasie około trzy i pół tysiąca ludzi. Brygada dotarła w okolice Płocka 16 sierpnia, po czym zajęła stanowiska obronne na linii Powsin - Trzepowo - Brochocin - Rogozin.
Tymczasem 16 sierpnia siły 5. armii polskiej gen. Sikorskiego przeszły do pościgu w kierunku Pułtuska. Docierające do Płocka meldunki i rozkazy mówiły o całkowitej klęsce i panicznym odwrocie bolszewików. W związku z tym garnizon płocki otrzymał zadanie związania możliwie największych sił sowieckich i natarcia w kierunku północno-zachodnim. 17 sierpnia w godzinach porannych na rozkaz dowódcy grupy załoga Płocka rozpoczęła natarcie w kierunku na zajęte przez Rosjan wsie Trzepowo i Rogozin. W walkach tych brała udział 3. bateria 4. Dywizjonu Artylerii Konnej.
Zapasowa bateria
3. bateria 4. Dywizjonu Artylerii Konnej została sformowana w początkach lipca w Baterii Zapasowej Artylerii Konnej nr 3 w Poznaniu. Jej dowódcą mianowano por. Konstantego Hurtingha. W połowie miesiąca bateria odjechała do Zamościa, gdzie miała się połączyć z resztą oddziału. Wobec faktu, że stan osobowy baterii stanowili na ogół słabo i pośpiesznie przeszkoleni rekruci, dowódca dywizjonu kpt. Michał Belina-Prażmowski wydał rozkaz rozformowania baterii. Z jej składu wydzielono uzupełnienia dla wyniszczonych walkami 1. i 2. baterii. 26 lipca pozostała część baterii ruszyła do Poznania dla ponownej organizacji.
Już 11 sierpnia bateria ponownie osiągnęła stan gotowości. Dwa dni później dotarła do Kutna, wchodząc w skład grupy gen. M. Osińskiego. Bateria przeszła do Gostynina, gdzie została przydzielona organizacyjnie do 212. Pułku Ułanów mjr. Feliksa Jaworskiego. Następnego dnia - 15 sierpnia - oddział por. Hurtingha dotarł do Radziwia. Rankiem 16 sierpnia bateria przeszła do Płocka i zajęła pozycje we wschodniej części miasta. Punkt obserwacyjny baterii ulokowano na wieży ciśnień przy obecnym placu Dąbrowskiego.
Były tylko łodzie
Rankiem 17 sierpnia załoga Płocka rozpoczęła natarcie w kierunku Trzepowa i Rogozina. Ok. godz. 10 biorąca udział w natarciu bateria ostrzelała pozycje sowieckie na folwarku Trzepowo. Duża odległość od celu i zła jakość amunicji utrudniały prowadzenie skutecznego ognia. W tej sytuacji pierwszy pluton pod dowództwem ppor. Strużyńskiego wyjechał na otwartą pozycję i prowadząc ogień na wprost, podpalił zabudowania dworskie, pozbawiając broniących się bolszewików osłony. Tego samego dnia bateria prowadziła jeszcze ostrzał Rogozina. Nie osiągnąwszy pełnego powodzenia, nacierające oddziały wycofały się pod wieczór na pozycje wyjściowe.
18 sierpnia dokonano podziału baterii w celu zapewnienia atakującym oddziałom bezpośredniego wsparcia artyleryjskiego. Pluton dowodzony przez por. K. Hurtingha wsparł natarcie piechoty (pół batalionu alarmowego 37. PP i kompania alarmowa 31. PP) dowodzonej przez por. Karasińskiego z 37. PP na Rogoźno.
Tymczasem rankiem 18 sierpnia dowodzący III Korpusem Konnym Gaj Chan otrzymał od dowódcy 4. armii bolszewickiej Szawłowa rozkaz "zlikwidowania przeciwnika na północnym brzegu Wisły w obszarze Płocka, poczem, nie tracąc ani chwili, rzucić się na nieprzyjaciela w ogólnym kierunku na Płońsk". Ok. godz. 13.30 czołowe oddziały korpusu podeszły od strony północnej do Płocka.
Niespodziewane pojawienie się od strony Trzepowa sowieckich oddziałów 10. Dywizji Kawalerii i wspierającej je 2. Brygady 15. DK zmusiło siły polskie do wycofania się w kierunku wschodnim. Początkowo oddziały polskie wycofały się w kierunku Ośnicy, gdzie miały się podobno znajdować statki, na których spodziewano się przeprawić na drugi brzeg Wisły. Na miejscu zastano jednak tylko kilka łodzi rybackich. W obawie o sprzęt i konie oraz wobec niebezpieczeństwa zaskoczenia podczas przeprawy przez bolszewików por. Hurtingh odrzucił plan przedostania się przez Wisłę. Padła wówczas propozycja marszu na Wyszogród. Jednak wobec braku orientacji w ruchach i zamierzeniach przeciwnika por. Karasiński i por. Hurtingh zdecydowali o marszu do Płocka.
Rozbite barykady
Pod osłoną nocy kolumna ruszyła brzegiem Wisły w kierunku miasta. W przypadku gdyby wróg opanował Płock, zamierzano nagłym atakiem próbować wyprzeć go z miasta lub przynajmniej przedrzeć się do mostu i przy ewentualnym wsparciu z lewego brzegu przejść na Radziwie.
Dokonane przez piechotę rozpoznanie doniosło o obecności nieprzyjaciela w mieście. W tej sytuacji por. Karasiński zdecydował się wycofać piechotę na wschód.
Tymczasem por. Hurtingh od przygodnie spotkanych żołnierzy uzyskał informację, że nadbrzeżna część miasta jest broniona przez oddziały polskie. Po sprawdzeniu tych wiadomości przez pchor. Henryka Klejnerta pluton ostrzeliwany przez nieprzyjaciela dotarł do wschodniej części miasta.
Aby dotrzeć do mostu, trzeba było jednak przejechać przez zagrodzoną bolszewicką barykadą ulicę Misjonarską. Pod osłoną ciągnącego się w pobliżu barykady parkanu podtoczono działo i po wyjęciu kilku desek oddano przez powstałą wyrwę kilka strzałów. Nieprzyjaciel w popłochu porzucił barykadę. Chwilę później działo skierowano w aleję Kilińskiego, skąd otworzono ogień do zajętych przez Rosjan budynków. Strzelając rykoszetami rozbito następną barykadę, zdobywając cztery karabiny maszynowe i biorąc do niewoli kilku jeńców. Reszta broniących jej bolszewików opuściła stanowisko. Ulica Misjonarska i dojazd do mostu były wolne.
Ogniowy pojedynek
Rankiem 19 sierpnia działon pchor. Kączkowskiego wspólnie z dozorującym ulicę Misjonarską oddziałem piechoty uniemożliwił nieprzyjacielowi próbę odbicia utraconych pozycji. Drugi działon pod dowództwem por. Hurtingha skierowano ulicą Warszawską do alei Kilińskiego, skąd ostrzelał on zajmowane jeszcze przez nieprzyjaciela budynki. Następnie na placu Floriańskim (obecnie Obrońców Warszawy) prowadził pojedynek ogniowy i zmusił do wycofania się bolszewicką armatę i samochód pancerny. Później działon zajął pozycję na ulicy Dominikańskiej (obecnie 1 Maja), gdzie strzelając z odsłoniętego stanowiska, zniszczył barykadę koło poczty (ul. Sienkiewicza). Zaskoczony nieprzyjaciel nie zdążył nawet otworzyć ognia. Po kilku strzałach jeden z pocisków utkwił w lufie. Wówczas por. Hurtingh odesłał uszkodzone działo pchor. Kączowskiemu, każąc mu przysłać swoje. Po tej wymianie kontynuował ostrzał poczty i barykady, zmuszając bolszewików do opuszczenia stanowisk.
Wspierając atakującą piechotę, działon przeszedł ulicą Warszawską w kierunku przedmieść. Jednak po kilku strzałach pocisk utkwił w lufie także tego działa.
Drugi pluton
Tymczasem 18 sierpnia drugi pluton dowodzony przez por. Zych-Płodowskiego wszedł w skład oddziału mjr. J. Mościckiego, nacierającego w kierunku Trzepowa. Prowadząc ostrzał z otwartej pozycji, podpalił zabudowania dworskie w Trzepowie. Mimo skutecznego ognia artylerii na skutek napływających sprzecznych rozkazów akcja piechoty utknęła w miejscu.
Ponieważ od zachodu nadciągały oddziały 15. DK III Korpusu Konnego, rozkazem dowódcy artylerii mjr. G. Przychockiego pluton otrzymał zadanie, by po pobraniu amunicji zajął stanowisko ogniowe w zachodniej części miasta w rejonie rogatek dobrzyńskich. Pluton jednak nie dotarł do wyznaczonego rejonu, bowiem zachodnia część miasta została już opanowana przez bolszewików. W drodze na stanowisko został on porwany i odrzucony przez cofające się w panice oddziały polskie i uchodzących z miasta mieszkańców.
Por. Zych-Płodowski skierował swój pluton na przeprawę. Działa z dużym trudem przedostały się na Radziwie przez zakorkowany tłumami uciekinierów most. Pluton zajął stanowisko ogniowe koło kościoła na Radziwiu. Po wystrzelaniu całej amunicji oddział odszedł na nocleg do wsi Góra.
Krzyże za odwagę
W wyniku rozwoju sytuacji na froncie III Korpus Konny rankiem 19 sierpnia otrzymał rozkaz natychmiastowego odwrotu w kierunku na Płońsk, jednocześnie załoga Płocka przeszła do kontruderzenia. Ok. godz. 11 siły polskie wyparły oddziały nieprzyjaciela poza linie okopów przedmościa. Załoga Płocka przeszła do pościgu. Artyleria konna nie wzięła w nim udziału, gdyż dwudniowe walki wyczerpały siły ludzi i koni, a poza tym oba działa plutonu por. K. Hurtingha były uszkodzone.
W godzinach popołudniowych oba plutony baterii konnej połączyły się we wsi Góry.
Oceniając wynik dwudniowych walk baterii, należy szczególne podkreślić zasługi plutonu por. K. Hurtingha, który torował drogę piechocie, prowadząc z odległości 200-300 m ogień na barykady i stanowiska wroga. Ogółem podczas trzech dni walk w Płocku i okolicach artylerzyści konni zużyli co najmniej 700 pocisków, nie licząc amunicji zdobytej podczas walk ulicznych.
Bateria otrzymała pochlebne opinie kierującego obroną przedmościa mjr. J. Mościckiego i dowodzącego artylerią Grupy Dolnej Wisły mjr. G. Przychockiego. Postawa baterii jest tym bardziej godna podkreślenia, że znaczną część jej żołnierzy stanowili rekruci, którzy mieli za sobą jedynie dwutygodniowe przeszkolenie. Za bohaterską postawę podczas obrony Płocka dowódca baterii por. Konstanty Hurtingh, pchor. Henryk Kleinert oraz kanonier Leon Wasilewski zostali odznaczeni Krzyżem Virtuti Militari V kl.
Proporzec od płocczan
W dowód uznania dla całej 3. baterii 4. DAK, która przeszła swój chrzest bojowy w obronie przedmościa, mieszkańcy Płocka ufundowali jej pamiątkowy proporzec. Wręczenia dokonano 19 września 1920 r. w Grajewie.
Na lewej stronie czarno-amarantowego proporca (barwy artylerii konnej) znajdował się wyhaftowany, najprawdopodobniej złotą nicią, wizerunek dziewiętnastowiecznej armaty i napis: "1 bateria 4-ty DAK". Po prawej stronie wyszyto napis: "Dzielnym Obrońcom - Płock dnia 19 VIII 1920".
Wydaje się, że nieporozumienie dotyczące numeru baterii jest efektem pomyłki fundatorów wynikłej z pośpiechu, z jakim proporzec został wykonany: od momentu odparcia ataku oddziałów bolszewickich do chwili wręczenia znaku minął zaledwie miesiąc. Jest to tym bardziej prawdopodobne, że również meldunek sytuacyjny Baterii Zapasowej Artylerii Konnej nr 3 w Poznaniu z 13 sierpnia 1920 r. informuje o odejściu do Gostynina 1. baterii 4. DAK. 20 kwietnia 1921 r. proporzec, który odbiegał od ogólnie przyjętego dla baterii konnych wzoru, rozkazem Józefa Piłsudskiego został zatwierdzony do oficjalnego użytku.
W 1937 r., z chwilą uzyskania przez samodzielne oddziały artylerii prawa do posiadania znaków, społeczeństwo Płocka ufundowało 4. DAK sztandar (mimo odejścia 3. baterii). Znalazły się na nim m.in. wizerunek Matki Boskiej Ostrobramskiej, św. Barbary, godło Płocka, odznaka pamiątkowa artylerii konnej. Przekazanie sztandaru nastąpiło 3 lipca 1938 r. w Wilnie. Rodzicami chrzestnymi byli dr Jadwiga Beczkowiczowa i Aleksander Wernik. Wręczenia dokonał główny inspektor sił zbrojnych marszałek Edward Rydz-Śmigły.
Gazeta Wyborcza, Gazeta na Mazowszu, 1999, nr 189